maja 01, 2015

maja 01, 2015

Relacje słyszących z nie(do)słyszącymi. Jak się nie zachowywać?


Niedawno pewna przemiła studentka o imieniu Hania  (Haniu, wiem, że czytasz! :) Więc pozdrawiam Cię serdecznie!) przesłała mi ankietę, w której zawarte było pytanie "Jakie zwchowania słyszących najbardziej irytują nie(do)słyszących?". To pytanie dość często pojawia się w ankietach, więc nieco rozpiszę się o tym...

W relacjach na linii osoba nie(do)słysząca - osoba słysząca najbardzie znienawidzone są trzy rzeczy: litości, traktowania jak powietrze, zapominalstwo. Gdy osoba nie(do)słysząca wyczuje u kogoś, którąś z tych trzech - traci ochotę na jakiekolwiek kontakty. Zatem jeśli jesteś słyszący i usiłujesz zrozumieć osoby nie(do)słyszące to powinieneś wiedzieć o pewnych rzeczach...

Litość

To nic innego jak jęczenie w stylu "och, jakie to smutne, że nie słyszysz świergotu ptaszków!" Smutne? Do szczęścia wielu nie(do)słyszącym jakoś nie jest mi potrzebny świergot ptaszków. Widok ich pięknych piórek owszem, ale świergot? Ptasi trel to dla nich abstrakcja taka sama jak cisza dla słyszących :)

"Nie słyszysz? Mój boże, współczuję! Dlaczego nie wszczepisz sobie implantu ślimakowego, przecież musisz coś z tymi uszami zrobić! Biedactwo!" Owszem, nie(do)słyszący może sobie wszczepić implant ślimakowy, ale nie musi. Może, ale nie musi, bo nie chce. Ma prawo nie chcieć tak jak i słyszący ma prawo nie rozumieć takiego wyboru osoby nie(do)słyszącej. Można zaproponować opcję wszczepienia implantu, ale nie można jej narzucać. Jest zasadnicza różnica pomiędzy propozycją, a nachalnym narzucaniem, najczęściej dyktowanym przez litość, brak zrozumienia, czy zwyczajnie brak chęci uszanowania czyjejś decyzji.

Litość to także narzucanie swojej pomocy bez pytania czy nie(do)słyszący tego sobie życzy, usiłowanie podejmowania decyzji dotyczących życia osobistego osoby nie(do)słyszącej, która jest w pełni sprawna intelektualnie i nie jest ubezwłasnowolniona. I najgorsze jest kwitowanie takich poczynań stwierdzeniem: "Przecież chcę Twojego dobra. Ja wiem co jest dla Ciebie lepsze, bo Ty ze swoim słuchem popełniasz ciągle błędy." Uważasz, że wiesz co jest dla nie(do)słyszącego lepsze, bo lepiej słyszysz? Halo, halo! Nie(do)słyszący postrzegają świat z zupełnie innej perspektywy niż słyszący - innej to nie znaczy, że gorszej! Pamiętaj, że życie nie(do)słyszącego to JEGO życie, nie przeżyjesz jego życia za niego. Każdy w życiu popełnia jakieś błędy, ale nie ze względu na fatalny słuch, lecz ze względu na pewne cechy swojej osobowości. Gorszy słuch nie jest tożsamy z upośledzeniem umysłowym ;)



Traktowanie jak powietrze

Wiem, że omijanie szerokim łukiem osób z kiepskim słuchem nie wynika z samej niechęci słyszaków do osób nie(do)słyszących, ale z niechęci do zadawania pytań co zrobić, żeby lepiej się dogadać? Wynika też z niechęci do podjęcia komunikacji pisemnej z osobą nie(do)słyszącą. Większość słyszących zwyczajnie się boi nie(do)słyszących. Gdy na jakimś spotkaniu nagle pojawi się osoba, która nie słyszy - słyszący rzadko podejmują wysiłek, by pomóc osobie nie(do)słyszącej zintegrować się z pozostałymi słyszącymi osobami. Gdy w towarzystwie osób niesłyszących migających nagle pojawia się osoba słysząca - bojowym zadaniem niesłyszących pomoc w integrowaniu się słyszącego z resztą migających - w ruch idą smartfony, na których ekranach jest wystukiwana treść tego co się chce powiedzieć. Czemu niektórzy słyszący mają z tym taki problem? Czyżby niektórym ludkom pisanie aż tak bardzo uwłaczało godności..? 

Zapominalstwo

Notoryczne zapominanie, że ktoś odczytuje mowę z ust bywa dla nie(do)słyszaków doprawdy irytujące. Gdy osoba nie(do)słysząca ma do czynienia z osobami, którym od wielu lat "nie chce się zapamiętać", że nie(do)słyszący odczytujący mowę z ust muszą widzieć twarz swojego rozmówcy - naprawdę to bardzo zniechęca do kontaktów z takimi ludźmi. 
Mówienie do nie(do)słyszaka z buzią pełną jedzenia, zasłanianie ust lusterkiem, papierosem, telefonem, bananem potrafi być strasznie wkurzające - wielu nie(do)słyszaków przyznaje, że na widok takiej osoby zwyczajnie mają ochotę ją grzmotnąć tym, czym akurat tak intensywnie się zasłania.
Integracja nie polega na tym, że tylko osoby nie(do)słyszące mają podejmować wysiłek wspólnego porozumiewania się. Integracja to także wykazanie odrobiny wysiłku ze strony słyszących. 

Słyszące Ludki, tak rzadko macie do czynienia z osobą nie(do)słyszącą, że moglibyście czasem z czystej uprzejmości mówić wyraźniej lub pisać na kartce, gardła Wam to nie wysuszy, nie popsuje też makijażu, a i ręka od tego Wam też nie odpadnie ;) 

Nie(do)słyszący praktycznie codziennie mają kontakty ze słyszącymi jako "większością narodową", która ich ignoruje. Jest to dla nich naprawdę męczące. Wielu nie(do)słyszących przestaje utrzymywać kontakty z tymi ludźmi, którzy podczas rozmów z nimi w ogóle nie utrzymują kontaktu wzrokowego, mówią do nich odwróceni plecami, lub nie mają ochoty pisać na kartce, gdy nie(do)słyszący nie jest w stanie zrozumieć czyjejś mowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz