kwietnia 22, 2017

kwietnia 22, 2017

Renia i jej pasje. Krótka rozmowa o scrapbookingu i mandalach. Dużo zdjęć! :)

Kochani, no cóż... Planowałam na tym blogu regularnie coś publikować, ale jak zwykle - postanowienia swoje a życie swoje, człowiek coś planuje, a życie plany mu krzyżuje ;) Więc dzisiaj po długiej przerwie, bardzo chciałabym, abyście poznali moją koleżankę Renię Rosiek, którą uwielbiam za jej niezwykłe wewnętrzne ciepło, serdeczny uśmiech i dobroć, którą się odczuwa na wiele kilometrów (kto Renię zna, ten dobrze o tym wie :) ). Poza tym, jako miłośniczka rękodzieła artystycznego, wszelkich prac plastycznych jestem zachwycona twórczością Reni w tym zakresie, postanowiłam więc z nią o owej twórczości pogadać i za jej zgodą zaprezentować Wam jej wyjątkowe prace! Renia jest osobą niesłyszącą, obraca się zarówno w świecie ciszy jak i wśród ludzi słyszących.

Ja: Reniu, na Facebook'u prezentujesz wiele swoich pięknych prac rękodzielniczych. Wiele osób, w tym ja również, zachwycamy się techniką jaką tworzysz swoje prace. Co to za technika, którą wykonujesz swoje notesy?

Renia: Na początku pragnę przekazać, że miło mi, iż prace się podobają. Ozdabianie okładek notesów jest moim ulubionym hobby. Technika jaką stosuję to mixed-media. Ta, technika polega na mieszaniu mediów np: gesso, gel medium z farbami akrylowymi, mgiełkami oraz z różnymi dodatkami itp.


Ja: Czy sama wypracowałaś taki sposób tworzenia, czy ktoś lub coś Ciebie zainspirowało?

Renia: Nie. Na początku oglądałam prace innych Pań, które stosowały taką technikę. Miałam szczęście, że wcześniej zainteresowałam się scrapbookingiem od jednej głuchej osoby, która ozdabiała taką metodą, a raczej nadal ozdabia przepiękne kartki na różne okazje. Poprzez jej znajomych na Facebooku poznałam blogi tych pań, które wypracowały swój sposób ozdabiania notesów, kalendarzy, przepiśników tą techniką. One, również organizowały takie warsztaty, stąd nauczyłam się robić coś takiego. Po swojemu z czasem zaczęłam ozdabiać  okładki notesów, kalendarzy, przepiśników.

 Zdjęcie użytkownika Cisza Motyla - Nerena.



Ja: Malujesz cudowne mandale. Wiadomo, że mandala to wywodzący się hinduzimu symbol tworzony przez mnichów w trakcie medytacji. Podobno psychoanalityk i psychiatra Carl Gustav Jung odkrył, że malowanie mandali ma terapauetyczne działanie. Zgodzisz się z jego teorią? Co Ty sama odczuwasz tworząc takie mandale?

Renia: Tak, zgodzę się z teorią Junga, że mandale mają taką moc terapeutyczną w poznawaniu samoświadomości, samego siebie, swoich dobrych i złych stron. Rysowanie mandali pozwala poznać nas od strony duchowej, naszych działań. Jest też, jakby malutkim “krokiem naprzód” w tym, co robimy, jakie będą nasze działania na przyszłość. Malowanie mandal pobudza nieświadomość, kreatywność, poznawanie siebie samego, tego co jest w nas ukryte. Kolory oraz ich symbolika, figury, jakie znajdują się w tym kręgu to inaczej nasze ukryte uczucia, emocje itp. Po skończonym rysowaniu na spokojnie analizujemy to, co chcieliśmy oddać w kręgu, który jest takim bezpiecznym naszym miejscem. Przed malowaniem mandali należy się rozluźnić. Nie jest to mechaniczne ot takie rysowanie. Potrzeba odpowiedniego momentu, miejsca oraz chwili, aby spokojnie nad tym skupić.




Ja: Zauważyłam, że często jeździsz na różne zloty, na Comber na przykład. Co to takiego?
Renia: Takie zloty to inaczej spotkania wielu rękodzielniczek z całej Polski, a tak naprawdę “Scrapterek” tych od scrapbookingu, decoupage I nie tylko. Na tym zlocie różne sklepy scrapbookingowe wystawiają swoje produkty do wielu technik artystycznych. Odbywają w takich miejscach również pokazy, warsztaty, Scrapterki wymieniają swoimi doświadczeniami, wycinkami, kartkami itp. 

Zdjęcie użytkownika Cisza Motyla - Nerena.

Ja: To fantastyczna sprawa! A jak wyglądają Twoje relacje z osobami słyszącymi na takich zlotach? Jak się dogadujecie?
Renia: Na zlotach część scrapterek znam z Facebooka lub blogów, które prowadzą. Bardzo Dziękuję mojej głuchej znajomej za to, że wprowadziła mnie w ten świat. Z komunikacją z nimi nie ma problemów. Są bardzo tolerancyjne. Na zlotach nawet próbowały się nauczyć migać lub poruszać powoli ustami. Nawet, jak byłam na warsztatach i powiedziałam im, że nie słyszę - mówiły, że nie ma problemu, że będą mi wszystko pokazywać, albo mogą mi napisać na kartce to, co chciałyby powiedzieć, pomogą pokazać jak coś wyciąć lub skleić, doradzą. Wszystko to zależy od osobowości osoby prowadzącej takie warsztaty.


Ja: O, tak to prawda, Reniu - wszystko zależy zarówno od osobowości osoby prowadzącej, jak i jej dobrych chęci. Powiedz mi, jak sądzisz, czy dobrym pomysłem byłoby organizowanie warsztatów rękodzielniczych dla kobiet niesłyszących? Jaki typ rękodzieła najchętniej byś promowała wśród niesłyszących?

Renia: Uważam, że takie warsztaty byłyby  fajnym pomysłem. Ale...  niestety jako warsztaty płatne, ze względu na koszt materiałów do prac. Tłumacz języka migowego, też czasami musiałby się przydać. Co do propozycji, na początku, moim zdaniem można zacząć od czegoś łatwiejszego np. od tworzenia łatwiejszych kartek. A potem wprowadzić inne, bardziej skomplikowane techniki, przykładowo: mediowanie przedmiotów użytkowych lub do ozdoby tj. okładki, pudełka,  itp. tego, co będzie się niesłyszącym podobało.


Ja: Bardzo dobry pomysł, Reniu! Miejmy nadzieję, że ktoś kiedyś zechce organizować takie warsztaty dla niesłyszących. Byłaby to dla wielu osób okazja do wyjścia ze czterech ścian i okazja do rozwijania nowego hobby. 
Reniu, czy malujesz jakieś obrazy? Czy masz jakieś swoje ulubione, konkretne tematy w swojej twórczości?
 

Renia: Zależy, co maluję I w jakiej technice. Ostatnio polubiłam mandale, Zentangle® , które maluję od czasu do czasu wieloma technikami artystycznymi. Lubię wzornictwo, ozdabianie. Sprawiają mi ogromną radość, świetnie odziałowują na wzrok, samopoczucie, dla mnie mandale emitują pozytywne wibracje.

Ja: Reniu, bardzo dziękuję za poświęcony czas! Cieszę się, że opowiedziałaś o swoich artystycznych pasjach. Mam nadzieję, że to zainspiruje zarówno słyszących jak i niesłyszących do organizowania takich warsztatów, które by były świetną okazją nie tylko do tworzenia rękodzieła, ale także integrowania się. 



1 komentarz:

  1. Renia wygląda na bardzo miłą osobę a prace jej są piękne!
    aż chętnie bym pojechała na takie scrapbookowe (dobrze piszę?) warsztaty z taką osobą jak Renia :-)

    OdpowiedzUsuń