kwietnia 24, 2017

kwietnia 24, 2017

Rozmowa z Małgosią Barwicką, aktywną działaczką PZG na temat jej pracy, pomysłów, a także kobiecych spraw :) Dużo zdjęć!



Dzisiaj poznacie kolejną nietuzinkową osobę ze świata ciszy. Jest to Małgosia Barwicka, moja bliska koleżanka. Małgosia to osoba, której pogodny uśmiech nigdy nie znika z buzi. Z wdziękiem realizuje wiele ciekawych pomysłów i projektów.

Jeśli ktoś z osób słyszących twierdzi, że osoby żyjące w świecie ciszy są nieporadne, niesamodzielne i z uwagi na niedosłuch czy głuchotę niczego nie mogą zorganizować - takim biednym słyszącym bez wyobraźni mogę tylko się zaśmiać prosto w twarz. Małgosia jest żywym dowodem na to, że - chcieć to móc, całą sobą udowadnia, że osoby niesłyszące również mogą być wspaniałymi organizatorami, pracownikami biura, aktywnymi działaczami potrafiącymi współpracować z osobami słyszącymi.

Ja: Małgosiu, w środowisku niesłyszących wszyscy kojarzą Ciebie z aktywnych działań na rzecz PZG. Bardzo często organizujesz różne zajęcia i wycieczki. Powiedz skąd czerpiesz tyle pomysłów na aktywne i ciekawe spędzanie czasu z innymi?

Małgosia:
Naprawdę? (śmiech) To jest bardzo miłe uczucie, że jestem kojarzona w taki sposób. Mam mnóstwo pomysłów, z którymi chciałabym się dzielić. Trzeba po prostu tego chcieć. Moje projekty, które składam co roku pod koniec grudnia instytucjom publicznym np. do Urzędu Miasta czy do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie (i nie tylko) są inspirowane z myślą o głuchych podopiecznych, żeby nie zamykali się w czterech ścianach, żeby się rozwijali i korzystali z szansy rozwoju, jaką oferuje głuchym Terenowy Ośrodek Rehabilitacji i Wsparcia Społecznego Niesłyszących w Tomaszowie (dawne Koło Terenowe). 

Każdego roku są realizowane inne projekty. W tym roku pierwszy raz zorganizowałam warsztaty kwiaciarskie, które były robione na zewnątrz i wewnątrz kwiaciarni. 
 Każda z kobitek uczestniczyła w warsztatach, gdzie najpierw pani właścicielka kwiaciarni demonstrowała jak wykonać różne ozdoby, stroiki z żywych kwiatów, a potem trzeba spróbować zrobić to samemu. To było nie lada wyzwanie, ale kobitki dały radę i wyszły piękne cuda.

Zorganizowałam też np. warsztaty kosmetyczne, bo chciałam pokazać kobitkom jak to jest być piękną, zadbaną. Każda z pań nie miała nigdy okazji skorzystać z takich przyjemności, a nawet bycia w salonach piękności, dlatego pomyślałam „czemu nie”. Dlatego omówiłam swój pomysł z koleżanką, która jest właścicielką salonu kosmetycznego (z której osobiście sama korzystam). 





Pomysł się wszystkim spodobał. Marta (kosmetyczka/wizażystka) bardzo się zaangażowała i chciała pokazać jak najwięcej, oczywiście każda kobitka była poddana jej zabiegom (bezbolesnym na szczęście 😀 ), i każda wyszła z salonu zadowolona, odmieniona, zrelaksowana i odmłodzona.


Do projektu na stałe wprowadziłam m. in. warsztaty kulinarne, gdzie pokazuję głuchym jak robić smaczne desery czy zdrowe koktajle.
A skąd wszystko czerpię? Często oglądam programy o tematyce kulinarnej, gdzie ukazane są różne przepyszne i sprawdzone przysmaki na różne okazje, czy podróżniczej – analizuję gdzie naprawdę warto pojechać. W tym roku mamy w planie zwiedzanie miasta Kopernika – Torunia.


Czasami pomysły przychodzą same mi do głowy.
Zawsze staram się, żeby głusi z Tomaszowa z przyjemności, jakie oferuje im tomaszowski Terenowy Ośrodek Rehabilitacji i Wsparcia Niesłyszących mieli jakieś fajne wspomnienia, które warto zbierać i pielęgnować, aby później do tych wspomnień z chęcią i przyjemnością wracać. Wszystkie realizowane projekty są z myślą o potrzebach głuchych. Jednak wszystkie projekty łączą się z finansami, które trzeba zdobywać.

Ja: Dużo podróżujesz zarówno po Polsce jak i po świecie. Jak uważasz, co dla osób niesłyszących stanowi największą przeszkodę w podróżowaniu? Czy np. na polskich dworcach PKS i PKP coś zmieniło się na lepsze?


Małgosia: Oczywiście, dużo podróżuję, czasami z grupą (jest raźniej). Wybieram wtedy sprawdzonych przyjaciół, z którymi nie sposób się nudzić. Czasami jeżdżę też sama. Największą przeszkodą głuchych w podróżowaniu stanowią finanse. 



Z reguły głusi mają niskie dochody, albo nie mają w ogóle pracy I brak umiejętności radzenia sobie ze sobą (zdarza się to u osób starszych, mających problem z pamięcią, z czytaniem). Z młodymi jest inaczej, są bardziej operatywni i spontaniczni. Wg mnie na polskich dworcach PKP czy PKS brakuje jeszcze zmian. Generalnie powinien być dostęp do tłumacza albo videotłumacza.

Ja:
Od długiego czasu wśród niesłyszących furorę robią wycieczki organizowane przez państwa Żurawskich. Uczestnicy tych wycieczek wracają zawsze zadowoleni i bardzo sobie chwalą bardzo dobrą pracę organizatorów. Jak myślisz, na czym polega fenomen tych wycieczek? 

 Małgosia: Tak, potwierdzam. Od kilku lat jeżdżę z Pawłem i Elą Żurawskimi na wycieczki przez nich organizowane. Można powiedzieć, że weszłam do tej grupy uczestników już na stałe (śmiech).

Wycieczki są dobrze przemyślane, zorganizowane, rewelacyjne, dopięte na ostatni guzik. Uczą też poznawania samego siebie, a co najważniejsze są pełne humoru i swobody. Mają w sobie coś „niezwykłego”. Nie potrafię tego ująć w słowa, po prostu trzeba być i przeżyć wspólnie przygody. Ich aura stwarza, że wycieczkowicze to jedna rodzina. Fenomen tkwi w samych Żurawskich 🙂

Ja: Też mi się tak wydaje, że serdeczność i fantastyczna osobowość państwa Żurawskich sprawia, że ludzie są gotowi wyruszyć z nimi nawet na koniec świata:) A teraz pogadamy o typowo babskich sprawach... Zdradzisz jaki jest sekret Twojej promiennej cery? Twój piękny uśmiech i pogoda ducha to bez wątpienia najlepszy kosmetyk. Czy masz jakieś ulubione kosmetyki, które poleciłabyś? 

 Małgosia: Bardzo mi miło usłyszeć takie komplementy. Człowiek po tych słowach jest pozytywnie nastawiony do świata. Jeśli chodzi o urodę to nie mam żadnych specjalnych sekretów, po części są to geny (banalnie mówiąc). Często się śmieję, bo śmiech to zdrowie 😀 a uśmiech na twarzy kobiety jest bardzo ważny, a przede wszystkim trzeba dbać o zęby, żeby uśmiech był zniewalający i przenosił się na innych. Trzeba mieć pozytywne nastawienie do życia 🙂
Poza tym w ogóle nie korzystam z solarium, maluję się tylko na szczególne okazje. W ogóle nie myję twarzy mydłem, bo wiadomo mydło wysusza skórę na twarzy, tylko wacikiem nasączonym płynem micelarnym i delikatnie ocieram twarz (skóra wokół oczu jest bardzo delikatna), szyję i dekolt. Później na twarz spryskuję w aerozolu wodę termalną Vichy (kupić można tylko w aptekach), następnie nakładam olejek (też do kupienia w aptece) i okrężnymi ruchami wykonuję masaż twarzy, szyi i dekoltu.
Taką czynność wykonuję codziennie rano i wieczorem. Po tym wszystkim czuję się zrelaksowana po całym dniu.
Poza tym cenię naturalność, doceniam piękność w każdym wieku. Szkoda tylko, że inni nie potrafią zaakceptować swojego wyglądu i poprzez stosowanie różnych „sztucznych poprawiaczy” niszczą swoje piękno.
Szczególną uwagę zwracam na zdrową żywność, piję dużo wody niegazowanej, soku karotka, nigdy nie słodzę, a jeśli już to do kawy stosuję cukier brązowy.

Ja: Małgosiu, czy znane są Tobie jakieś kosmetyki naturalne, których lubisz używać?
 

Małgosia: Kosmetyki, które używam na co dzień to od lat sprawdzony płyn micelarny Nivea, różne olejki do twarzy (np. ostatnio firmy Perfecta, można było kupić w Rossmannie albo olejek arganowy). Od czasu do czasu stosuję na twarz wodę termalną Vichy (szczególnie latem). Jeśli chodzi o kremy to polecam Cetaphil (też w aptekach). Kiedyś próbowałam różnych kremów, długo stosowałam sprawdzony i niezawodny krem Nivea, ale z wiekiem skóra u kobiet się zmienia. Krem nawilżający Cetaphil stosuję od dłuższego czasu i jest sprawdzony, polecam osobom o suchej i bardzo suchej skórze, i też problematycznej (sama przez wiele lat borykałam się z tym problemem). Kosztowało mnie to wiele cierpliwości i nakładów finansowych, ale się opłaciło, bo jestem zadowolona z efektów 🙂

Ja: Skoro już mówimy o pielęgnacji urody to czy mogłabyś opowiedzieć o zorganizowanym przez Ciebie spotkaniu w gabinecie kosmetycznym, gdzie grupę klientek stanowiły osoby niesłyszące?

 Małgosia: Spotkanie Ci opisałam w pierwszym pytaniu. Nadmienię tylko, że byłam tłumaczem, a obsługa głuchej kobitki nie stanowiła żadnego problemu dla kosmetyczki, a nawet sama próbowała porozumieć się w prosty sposób.

Ja: Jak myślisz, gdyby w gabinetach kosmetycznych był dostępny tłumacz, pracownik znający PJM lub wideotłumacz - czy niesłyszące kobiety częściej korzystałyby z tego typu usług?

 Małgosia: Oczywiście, jak najbardziej Każda z nas ma potrzebę być piękną. My, kobitki, musimy pokazać, podkreślić swoją naturalną kobiecość. Pozwolę sobie zamieścić motto Vivien Leigh „nie ma brzydkich kobiet, są tylko kobiety, które nie wiedzą, że są piękne”, które idealnie pasuje do tego tematu. Sprawdza się teoria, że jak zadbasz o siebie to będziesz miała lepsze samopoczucie i lepszy humor. I to jest najszczersza prawda J (np. moja mama jak chce sobie poprawić humor to leci na zakupy albo do fryzjera i przylatuje uśmiechnięta, odmieniona i odstresowana i jest spokój w domu 🙂 ).

Ja: Małgosiu, bardzo dziękuję Tobie za tą rozmowę i przede wszystkim za poświęcony czas, bo zdaję sobie sprawę, że ostatnio masz go niewiele. Bardzo się cieszę, że zgodziłaś się na publikację tej rozmowy, tych wszystkich zdjęć. Ukazanie cząstki Twojego życia to szansa na to, aby pokazać osobom słyszącym, że ludzie ze świata ciszy to ludzie tacy sami jak oni - potrafiący się cieszyć życiem, posiadający głowę pełną marzeń i przede wszystkim ludzie, z którymi warto współpracować :)

 

1 komentarz:

  1. Pani Małgosia to widać że ma serce jak na dłoni! :-)
    Właśnie zapisuję się na kurs migowego. Może poznam takie osoby jak pan Małgosia? Bardzo bym się cieszyła :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Luszka Szokker + E=mc2 , Blogger