września 04, 2017

września 04, 2017

Muzyka w życiu osób nie(do)słyszących. Jak odbieram muzykę jako osoba niesłysząca?

Sporo wody upłynęło w rzece od czasu, kiedy to stworzyłam na YouTube kanał, na którym miałam poruszać tematy obracające się między innymi wokół spraw osób nie(do)słyszących... Nagrałam raptem trzy czy cztery filmiki i na tym się zakończyła cała moja przygoda z YouTubem, pomimo bardzo pozytywnego odzewu ze strony widzów ;) No cóż... Ta cała zabawa z nagrywaniem, mizdrzeniem się do kamery, gadaniem, wstawianiem napisów, poprawianiem obrazu to zdecydowanie nie moja działka. Zwyczajnie nie mam cierpliwości ani czasu na tworzenie youtubowego show ;)

Po wrzuceniu któregoś filmiku na YouTube, otrzymałam sporo pytań od widzów o to czy muzyka ma dla mnie jakieś znaczenie. I miałam o tym opowiedzieć na wizji, ale ostatecznie opowiem o tym tutaj na blogu. Zdecydowanie wolę słowo pisane niż gadane ;)

Muzyka...

Wbrew przekonaniu wielu osób słyszących - muzyka i taniec istnieją w życiu osób zarówno niedosłyszących, implantowanych jak i głuchych. W świecie ciszy muzyki się nie słucha, lecz się ją odbiera. Osoby zupełnie głuche - muzyczne tony odbierają poprzez dotyk, czyli poprzez swoją wrażliwość na muzyczne wibracje i tak też tańczą - w rytm odczuwanych wibracji. Zaś osoby implantowane oraz niedosłyszące z zachowanymi resztkami słuchowymi (mogące korzystać z aparatów słuchowych) odbierają muzykę w sposób mieszany, czyli zarówno poprzez wibracje jak i cyfrowy słuch. Celowo piszę cyfrowy słuch, bo należy pamiętać o tym, że w implantach ślimakowych i nawet najlepszych aparatach słuchowych dźwięk nie brzmi w taki sam sposób jak dźwięk odbierany bezpośrednio przez ucho - potwierdzą to osoby, które kiedyś były słyszące, utraciły słuch, lecz pamiętają jeszcze dźwięki odbierane swoimi słyszącymi uszami i mogą porównać brzmienie melodii słyszanej uchem do melodii odbieranej cyfrowo poprzez aparat słuchowy bądź implant ślimakowy.


Słuch utraciłam będąc półtorarocznym brzdącem. Zatem nawet nie pamiętam

trelu ptaszków świergolaszków, ani romantycznego szumu wiatru ;) Jednak do około 24 roku życia jeszcze mogłam przy pomocy aparatu słuchowego usłyszeć coś niecoś z mocnych brzmień AC/DC, Metallica, U2 i Depeche Mode. Odbierałam muzę poprzez resztki słuchowe i wibracje, co niestety wiązało się z nastawianiem muzy na cały regulator (ach, moi biedni sąsiedzi...!). Niestety poprzez wibracje nie rozumiałam brzmienia słów piosenek, więc najpierw zapoznawałam się ze słowami piosenek w formie zapisanego tekstu, odkrywałam jak wibruje każde wypowiadane słowo. Było to w czasach szkoły podstawowej, bardzo mi w tym pomagał mój nauczyciel języka angielskiego, chętnie zostawał ze mną po lekcjach, to on pierwszy wpadł na to, abym poznawała wibracje  wypowiadanych słów poprzez przyłożenie dłoni do gardła osoby mówiącej.


Gdy tak w kółko odbierałam dźwiękowo-dotykowo swoje ulubione zespoły, potem znałam już na pamięć wibracje odpowiadające każdemu słowu, czy każdej nucie.  Obecnie nic już nie słyszę. Po masakrycznym zapaleniu ucha, które mnie dopadło tuż po urodzeniu córki moje uszy nie mają ochoty współpracować z aparatami słuchowymi. Po chorobie przez 13 lat nie miałam styczności z muzyką, którą tak kochałam. Nie ukrywam - brakowało mi jej, chociaż nie chciałam się do tego przyznać przed samą sobą.


Dwa lata  temu, gdy jechałam z córką samochodem, Baśka nagle odpaliła "Thunderstruck" na cały regulator. Jakież było moje ogromne zdumienie i jeszcze większe wzruszenie, gdy rozpoznałam tę muzykę po samych wibracjach bez dźwięku! Zalała mnie fala wspomnień z nastoletnich lat! Sądzę, że w rozpoznaniu muzyki pomogła mi bardzo dobra akustyka w samochodzie,
zapewniła mi ona dobre przewodzenie kostne. A szyby w samochodzie chyba tylko cudem nie eksplodowały :P Gdy tylko wróciłam do domu, wlazłam na YouTube i zaczęłam po kolei odpalać te utwory, które kiedyś w kółko odbierałam dotykiem i resztkami słuchowymi. Okazało się, że pamiętam drgnienie każdej nuty! Na całe życie zapamiętałam wibracje głównie takich utworów jak: "Thunderstruck", "The Razor's Edge", "Money talks", "Back to black", "Abroken frame" czy "The Fly".

Obecnie nowe utwory odbieram wyłącznie poprzez odczuwanie wibracji, bo po założeniu aparatu słuchowego o hiperwzmocnionym działaniu nie słyszę melodii - a to co ledwo , ledwo, ledwiuteńko wychwytuje moje ucho to jedynie jakieś trzaski i żałosny skowyt we mgle. Do wszczepienia implantu ślimakowego nie kwalifikuję się, pozostaje mi zatem cieszyć się, że mój układ nerwowy umożliwia odbiór muzy przez dotyk. Dlatego wciąż preferuję heavy metal i rock ;) Przyznam Wam, że za to na weselach dobrze mi się tańcuje w rytmach disco polo, bo świetnie czuję muzę, ale nie słyszę już tekstów piosenek :P

W taki sam sposób muzę odbiera jedna z moich ulubionych wokalistek Mandy Harvey. Laska słuch straciła dużo później niż ja,  zanim ogłuchła już potrafiła śpiewać, dlatego jako osoba głucha ma możliwość śpiewania dzięki swemu talentowi i rzecz jasna dzięki tryliardom godzin ćwiczeń. Tutaj możecie zerknąć jak jej śpiew poruszył nie tylko widzów, ale i wrednego czasem Simona ;)

Tak to wygląda.
Macie jeszcze jakieś pytania? :)


8 komentarzy:

  1. To bardzo interesujące. Nie zdawałam sobie sprawy że w taki sposób można rekompensować sobie brak słuchu. Luszko a czy słyszysz we snach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natko, trudno powiedzieć czy we snach słyszę :) We snach "po prostu wiem" co kto mówi, raczej odbywa się to na zasadzie telepatycznej komunikacji ;) To trochę dziwne, ale w moich snach nigdy nie pojawiają się takie sytuacje z mojego życia codziennego tj. gdy muszę kogoś poprosić o powtórzenie tego, co mówił :) Sny to chyba jedyna moja sfera, w której nie istnieje bariera komunikacyjna pomiędzy światem słyszących a światem ciszy ;) Sama jestem ciekawa jak jest u innych nie(do)słyszących, bo jakoś nigdy nie rozmawiałam z nimi na ten temat ;)

      Usuń
  2. Qurcze, to jest wręcz fascynujące jak można "uzupełnić" niesprawne narządy zmysłów :D. A Ciebie kocham za optymizm i tyle w temacie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, kochana, zatem to miłość odwzajemniona hihi :* <3

      Usuń
  3. Ja nieczęsto, bo jednak jest to dość męczące, lubię sobie w samochodzie włączyć płytę z ostrzejszą muzyką, podbić basy i ustawić głośność znacznie wyżej niż zazwyczaj. Jestem słysząca, ale mimo wszystko te basowe wibracje, kiedy rozchodzą się po ciele, są niesamowitym doświadczeniem. Nie wiem, czy u wszystkich tak jest, ja je czuję w klatce piersiowej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak! W klatce piersiowej czuć je najlepiej! :D

      Usuń
  4. Ile można dowiedzieć się o niesłyszących!
    W życiu bym nie zgadła że muzyki mogą słuchać :-)
    Oglądałam występy z Iwoną Cichosz ale myślę że ona troszkę słyszy jak ma aparaty słuchowe. A bez aparatów to "według" wibracji pewnie tańczyła :-) Niesamowite :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że teraz robisz to co lubisz! Myślę, że warto obserwować Twojego bloga, można poznać punkt widzenia takich osób jak Ty, a to bardzo pomocne. Czekam na kolejne wpisy! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Luszka Szokker + E=mc2 , Blogger