marca 26, 2018

marca 26, 2018

Nie(do)słyszący kontra służba zdrowia. Co nie(do)słyszaków może irytować w przychodniach...?


A Was co najbardziej irytuje w przychodniach? Co byście zmienili? Podzielcie się swymi opiniami w komentarzach.
I wybaczcie te moje irytujące wstawki "słuchajcie...słuchajcie...", postaram się popracować nad tym ;) 

7 komentarzy:

  1. Ja w mojej przychodni rodzinnej mam tak samo. Wolają przez glośnik. Dlatego chodze z bratem i to jest takie wstydliwe bo potem traktuja mnie jak upośledzonego ktory nie umie byc samodzielny. A ja tylko nie slysze. Masz rację bo takie sygnalizacje swietlne to by bylo lepsze

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też wołają przez głośniki. Staram się radzić sam ale to nie jest łatwe bo pielęgniarki się zmieniają. Jedne pielęgniarki pamietają że nie słyszę a inne nie i muszę tłumaczyć od nowa. Najgorzej jak krzyczą na cały korytarz moje daneOsobowe :/ a jeszcze gorsze jest jak pielęgniarki rozmawiają e sobą i ja nigdy nie wiem czy ona mówi do mnie czydo drugiej pielęgniarki

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam podobne problemy w przychodni. Jestem osobą z niedosłuchem w prawym uchu i mam na nim aparat słcuhowy a na lewym mam implant. Często nie rozumiem co mówi pielęgniarka [lub pani w rejestracji] i muszę prosić żeby powtarzała. To jest krępujące. Najgorsze jest jak pielęgniarka zauważa mój implant i zaczyna mówić że mam implant to powinnam słyszeć albo że jestem nierozgarnięta bo nie wsłuchuję się dzięki implantowi. Służba zdrowia to bolączka niesłyszących :( Zrozumie to tylko taki kto sam się z takimi rzeczami boryka. A blog bardzo fajny Luszko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama prawda..... Ja z moim niedosłuchem wiecznie mam przykrości w przychodni :( Panie pielęgniarki rzadko są miłe i traktują problemowego pacjenta jak ja jak największą karę. Trafi się czasem jakaś miła pani ale to już taka rzadkosć że na palcach jednej ręki mogę miłe przypadki policzyć. Zła organizacja pracy pań w przychodni to też zmora bo nie odbierają telefonów, gadają między sobą i nie wiadomo czasem czy mówi do mnie czy do kogo innego....

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem niedosłysząca i też jestem w grupie osób, które niekomfortowo się czują w przychodniach lekarskich. Paniom w recepcjach ale głównie tych z NFZ rzeczywiście przydałaby się większe uprzejmość wobec pacjentów. W prywatnych przychodniach pacjentów traktuje się z większym szacunkiem. Ale nie każdego stać na prywatne leczenie, na szacunek zasługuje każdy pacjent. Numerki dla pacjentów to ciekawa opcja i jestem pewna, że słyszący też na tym by skorzystali, bo często widze, że oni sami nie wiedzą kto następny ma wchodzić w kolejce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Głosniki sa w wielu przychodniach rodzinnych. Tworzy to wiec bariere dla nieslyszacych pacjentow. Wiec wyrozumialosc personelu wobec tej grupy pacjentow jest jak najbardziej wskazana. Szkoda, ze korzystajac z uslug sluzby zdrowia na NFZ raczej trzeba przypominac sluzbom, ze szacunek sie nalezy kazdemu pacjentowi bez wzgledu na stan jego sluchu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że takie problemy są omawiane publicznie, bo my słyszący niestety nie zdajemy sobie sprawy co może być trudnością dla niesłyszących. Na pewno jest trudniej w małych miastach, bo jest mniej niesłyszących. Myślę, że większa świadomość słyszących jest w takich miastach jak Warszawa, Wrocław, Trójmiasto i innych większych aglomeracjach.

    OdpowiedzUsuń